Jeszke: Na parkiecie żadnej taryfy ulgowej nie przewiduję

Zapraszamy do wywiadu z Damianem Jeszke, który oficjalnie zadebiutuje w barwach Trefla Sopot przeciwko… swojej poprzedniej drużynie.

Ostatni sezon był dla Ciebie bardzo udany, zdobyłeś brązowy medal Mistrzostw Polski z drużyną Polskiego Cukru Toruń. Miałeś różne propozycje z innych klubów. Co cię przekonało do ostatecznego wyboru Trefla?

Z całą pewnością na podjęcie takiej decyzji miała wpływ rozmowa z trenerem Klozińskim, który przedstawił mi określoną wizję drużyny, która -co tu dużo mówić- bardzo mi się spodobała. Obecny skład naszej drużyny to połączenie młodości z doświadczeniem. Nie ukrywam również, że mam dostawać więcej szans na parkiecie. To wszystko sprawiło, że będę reprezentował „Serce  Sopotu”.

No właśnie w drużynie z Koszalina byłeś jedną z kluczowych postaci. Z kolei w Toruniu zanotowałeś znacznie mniej występów. Nie czułeś się pokrzywdzony w tej sytuacji?

Nie mam żadnych pretensji do  sztabu szkoleniowego. Musiałem się liczyć z taką rolą, jaką mi przedstawiano przed przejściem do Polskiego Cukru. Wiedziałem również, że jest spora konkurencja na mojej pozycji i po prostu tych występów może być zdecydowanie mniej. Patrząc na tę decyzję teraz z całą pewnością nie mam czego żałować, zdobyłem ciekawe doświadczenie, które chciałbym wykorzystać w tym sezonie.

Tak się złożyło, że Twój oficjalny debiut w barwach „Serca Sopotu” przypada przeciwko Torunianom. Będziesz chciał coś udowodnić? Czy raczej będzie to „przyjacielskie” starcie?

(śmiech) Zawsze wychodzę na boisko po to aby wygrać. Nie chciałbym się  jakoś specjalnie „przemotywować”, bo z własnego doświadczenia wiem, że może to zadziałać w drugą stronę. W każdym spotkaniu staram się zachować spokojną głowę, ale na parkiecie żadnej taryfy ulgowej nie przewiduję (śmiech).

Za Tobą pracowity okres przygotowawczy. Zdradzisz nad jakim elementem gry szczególnie pracowałeś? Co chciałeś poprawić?

Zawsze jest jakiś element, który należy poprawić. Ja przede wszystkim skupiłem się na poprawie gry w obronie oraz pojedynkach „jeden na jeden”. Fajnie byłoby czymś nowym zaskoczyć zawodników, którzy już grali przeciwko mnie. System przygotowań w naszej drużynie oceniam bardzo pozytywnie. Cieszę się, że już wkrótce będę mógł zaprezentować swoje umiejętności sopockiej publiczności.

Z tego co się dowiedziałem, kontynuujesz tradycje koszykarskie w rodzinie. Z tego powodu możesz liczyć na jakieś szczególne wskazówki co do Twojej gry?

Tak, zarówno mój tata, jak i brat mieli do czynienia z koszykówką. Brat nawet otarł się o młodzieżową kadrę Polski, jednak ostatecznie to ja mam z koszykówką najwięcej do czynienia. Z tego powodu zawsze mogę liczyć na ich uwagi, co do mojej gry (śmiech). Cokolwiek by się działo, nigdy nade mną się nie rozczulano. Zwłaszcza jak byłem młodszy, bliscy podpowiadali mi co mogę zmienić w swojej grze by była ona jeszcze lepsza. Jestem im za to bardzo wdzięczny, bo dzięki temu jestem gdzie jestem.

Na koniec powiedz kilka słów o atmosferze w zespole. Ponoć bardzo dużo u was śmiechu. Vernon Taylor stwierdził w ostatnim wywiadzie, że najlepiej dogaduje się właśnie z Tobą. Ponoć bardzo dobrze porozumiewasz się w języku angielskim?

(śmiech) Vernon przed przejściem do Sopotu zaczepił mnie na jednym z portali społecznościowych z zapytaniem czy mówię po angielsku. I tak się zaczęła nasza znajomość. Jakoś od początku przygody z koszykówką umiałem znaleźć porozumienie z Amerykanami, z którymi występowałem w drużynie. Faktycznie, co do angielskiego nie mam z nim żadnego problemu. Z kolei atmosfera w drużynie jest naprawdę dobra, ale przede wszystkim zdrowa. Każdy ze sobą rozmawia, pomaga w grze. Młodzi zawodnicy są na tyle długo w tym zespole aby zarówno mi, jak i innym nowym zawodnikom ułatwić szybszą aklimatyzację. Mam nadzieję, że razem pokażemy na co nas stać.

Dziękuję za wywiad!

foto: treflsopot.pl

Previous Article
Next Article

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jestem z #sercemsopotu

Liderzy drużyny

Licznik wejść